opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

Czy solarium może opalać tak samo jak słońce?

Nie tylko może, ale i bardzo często opala tak jak słońce. Jednak żeby tak się stało, należy spełnić kilka warunków. Jeśli nie opala tak jak słońce, to - analogicznie - powodów może być kilka, z winą klienta włącznie. Niska świadomość społeczeństwa dotycząca zjawiska powstawania pigmentu, jak
i tego, że opalanie jest procesem hormonalnym i nie chodzi w nim tylko
o brąz, jest tego główną przyczyną. ::


Pierwszy do spełniania warunek to rodzaj używanych w danym solarium lamp. Za to, jakie lampy zastosowano w danym urządzeniu, odpowiedzialny jest zazwyczaj właściciel salonu. To właśnie on powinien wiedzieć, na czym polega opalanie, czego oczekują klienci i jakie są niebezpieczeństwa związane z przedawkowaniem UV, szczególnie w przypadku osób
o jasnej karnacji. Mówiąc o właścicielu, musimy wziąć pod uwagę jego podejście do świadczonych usług, a także aspekt ekonomiczny. Jeśli opalenizna, którą zaproponuje swojemu klientowi, będzie trwała, to przeciętny właściciel widzi od razu straty wynikające
z braku częstego powodu, dla którego klient przychodziłby do jego salonu. To właśnie archaiczne i mało profesjonalne podejście do biznesu i klienta często doprowadza
w salonach solaryjnych do dużego przedawkowania UV. Pociąga to za sobą stratę dobrego imienia całej branży.
Co tym kieruje? Najczęściej moda!

 

Moda na mocne lampy

 

Moda kieruje rynkiem i zachowaniem klienta. Dlaczego parzy się on na własne życzenie
w solarium? Dzieje się to za sprawą modnych supermocnych lamp. Aby połączyć wysoką moc i bezpieczeństwo, producenci zaproponowali lampy brązujące pozbawione w dużej części promieni z pasma UVB. Zdaniem ekspertów, miały one być bezpieczniejsze dla skóry, ponieważ, w przeciwieństwie do UVB, promienie UVA nie powodują poparzeń. Może
i nie powodują poparzeń, ale dzieje się to tylko za sprawą pewnego mechanicznego „błędu” ewolucji, która nie przewidziała, że naśladowanie słońca w solarium może doprowadzić do podwojenia czy nawet potrojenia jego mocy oraz zmiany jego pasma promieniowania.

 

Rola ewolucji i mechanizmów ochronnych

 

Natura, kształtując nasza skórę i mechanizmy obronne, założyła, że słońce świecić będzie zawsze tak samo, a jego spektrum zmienne będzie tylko w zakresach zależnych od pór roku. Do takiego słońca przygotowano naszą skórę i wyposażono ją w czujniki UV, które na podstawie wewnętrznego pomiaru ilości doprowadzonej do skóry energii powiązanej fizycznie bezpośrednio z wysokim energetycznie promieniem UVB informują nas o tym,
czy przedawkowaliśmy. Informacją tą jest pojawiający się na skórze rumień, czyli zaczerwienienie naszego naskórka. Taki alarm to jednocześnie mocny i wyczuwalny fizycznie apel do naszej podświadomości. Organizm ostrzega nas oraz nakazuje zaprzestanie opalania. Poparzona skóra powinna być całkowicie wyleczona przed następnym kontaktem ze słońcem, ponieważ jej odporność na poparzenia spada do wartości zerowej. Opalanie poparzonej skóry to najlepsza droga do nowotworu.
I tak jak samo opalanie jest bardzo zdrowe i konieczne nam do życia, do poprawnego rozwoju i funkcjonowania, tak dalsze kontakty ze słońcem po przedawkowaniu mogą być dla nas nawet zabójcze. Biorąc właśnie to pod uwagę oraz niską świadomość społeczeństwa, jak i słabe przygotowanie personelu salonów solaryjnych
do świadczenia usług - nie dziwi mnie, że cała branża solaryjna często znajduje się
po ostrym ostrzałem dermatologów, lekarzy i branży kosmetycznej. Jeśli mielibyśmy
do czynienia tylko z profesjonalistami, to solaria zasługiwałyby nie na naganę, lecz pochwałę - za umożliwianie ludziom światłoterapii UV, wiążącej się z biopozytywnym oddziaływaniem promieni UVB na nasz organizm.

 

Brak UVB nie zwalnia od odpowiedzialności

 

W przypadku braku UVB w lampach do solarium lub skrajnym obniżeniu jego mocy, skóra pozbawiana jest możliwości reakcji. Nie alarmuje nas o tym, mimo że przyjmuje dużo większą aniżeli w naturze dawkę UVA. Dawka ta doprowadza do przedwczesnego starzenia się naskórka i może być odpowiedzialna za zmiany nowotworowe. Jeśli lampy pozbawione są całkowicie promieni z pasma UVB, pozbawiają nas tym samym biopozytywnych reakcji naszego organizmu. Opalanie na takich lampach bez walorów zdrowotnych oraz budowy nowych pigmentów pozbawione jest jakiegokolwiek sensu.
U ponad połowy klientów nie przyniesie ono zmian kolorów skóry, poza chwilowym zaczerwienieniem naskórka.

 

Kiedy solarium jest porównywalne ze słońcem?

 

Porównanie solarium ze słońcem ma miejsce głównie wtedy, kiedy właściciel decyduje się na użycie lamp o charakterystyce podobnej do pasma słonecznego. Lampy takie znane się na rynku od ponad trzydziestu lat i nie są niczym nowym. To właśnie od nich wszystko się zaczęło. Branża solaryjna wzorowała się na słońcu. Pierwszym jej krokiem było naśladowanie go w skali 1:1. Z czasem klienci chcieli się coraz szybciej opalać,
a właściciele - obsługiwać coraz więcej klientów na jednym urządzeniu. Ten, wydawać by się mogło, wspólny interes doprowadził do powstawania coraz mocniejszych, szybko opalających lamp. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że liczy się tylko dawka, a nie moc,
to będzie to dobra droga. Musimy jednak wziąć pod uwagę również to, że nasza skóra musi wytrzymać takie nadużycie. Przekroczenie nominalnej mocy występujące w naturze
i jednoczesne skracanie czasu ekspozycji to w wielu przypadkach, dla mniej wrażliwych
na słońce ludzi, wykroczenie niegroźne.

Jeśli potrafimy wyliczać dawkę bezpieczną i starannie dobrać czas do skóry klienta,
to nie działamy na jego szkodę. Na rynku są już od kilku lat urządzenia umożliwiające takie wyliczenia. Najlepszym ich przykładem jest SkinControl (Więcej informacji
na stronie www.skincontrol.pl). Gorzej, jeśli nasze eksperymenty z naturą nie skończą się tylko na regulacji mocy i doborze dawki UV. Jeśli zaczniemy zmieniać pasmo UV,
to może się okazać, że nasza skóra, nie przygotowana do takich zmian przez ewolucję, zacznie reagować inaczej, niż przypuszczamy. Przedwczesne starzenie się naskórka, zmarszczki, przebarwienia - to najczęstsze wyniki takiego działania. W skrajnych przypadkach może dojść nawet do podwyższenia ryzyka zachorowania na choroby nowotworowe. Takie problemy stwarzamy sobie na własne życzenie. Zarówno jako klienci poszukujący brązu w 3 minuty, jak i właściciele salonów szukający najmocniejszego urządzenia na rynku. Tak więc, aby opalać efektywnie i bezpiecznie, nie wystarczy kupić najmocniejszą pod względem UVA lampę i czekać na klienta, który zamierza się opalić
w 4 minuty, wierząc w reklamy lamp wielokrotnie brązujących.

 

Naturalny brąz potrzebuje czasu

 

Dodatkowym aspektem przy porównywaniu solarium z opalaniem na plaży jest nasze zachowanie i okoliczności, w jakich się opalamy. Do najbardziej znaczących,  wpływających na uzyskiwany efekt należy częstotliwość wizyt. Ze względu na to, że podczas urlopu nasz kontakt ze słońcem jest czynnością zazwyczaj codzienną, efektów nie możemy porównywać z jedną wizytą nawet w najlepszym i najbardziej profesjonalnym solarium. Natura nie da się oszukać. Mówiąc o opalaniu na plaży, mamy na myśli najczęściej 14-, a nawet 21-dniowy urlop, w czasie którego nasza skóra poprzez codzienny kontakt ze słońcem w ciągu kolejnych kilkunastu dni następujących bezpośrednio po sobie wyprodukowała 100% możliwego fizycznie pigmentu oraz przebarwiła go do granic możliwości. Szybsze złuszczanie się naskórka w czasie urlopu umożliwia uzyskanie maksymalnego efektu nawet w 14 dni.

 

Nowoczesne i profesjonalne solarium

 

Jeśli znaleźlibyśmy profesjonalnie świadczący usługi salon solaryjny, to chodząc
do niego przez 14 lub 21 dni codziennie, uzyskalibyśmy efekt taki sam jak po urlopie. Dodatkowo działoby się to w dużo krótszym czasie, ponieważ nie stosowalibyśmy środków zabezpieczających naszą skórę przed słońcem. Patrząc na minuty przeleżane na solarium oraz komfort opalania i niezależność od czasu, miejsca i pogody, uzyskujemy rewelacyjną efektywność i wygodę opalania. Nie ma w takim opalaniu nic złego, pod warunkiem, że znajdziemy taki salon, któremu nie zależy na „przerobieniu” maksymalnej masy klientów, lecz na jakości świadczonych usług, trwałości efektu i bezpieczeństwie swoich klientów. Takich salonów nie ma w naszym kraju tyle, ile byśmy sobie życzyli, ale na szczęście ich liczba z miesiąca na miesiąc rośnie.

 

Przykładowy link profesjonalnego salonu solarium: SUN-line ::


Tematy: