opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

20 minut słońca czy 400 szklanek mleka?

Wyobraźmy sobie suplement diety lub lekarstwo, które zapobiega powstawaniu nowotworów, chorób układu krążenia, cukrzycy, pomaga w ich leczeniu, poprawia pracę układu immunologicznego, chroni przed osteoporozą, wzmacnia kości, zapobiega cukrzycy młodzieńczej, krzywicy itd... – tak brzmiał początek publikacji na temat działania i roli witaminy D, która pojawiła się niedawno na łamach jednego z najpopularniejszych amerykańskich dzienników - „The Washington Post”. ::

 
Słońce i solarium lekarstwem prawie na wszystko!
 

W dyskusji prowadzonej pomiędzy naukowcami i przedstawicielami amerykańskiego Ministerstwa Zdrowia oraz Instytutu Walki z Rakiem zreferowano wyniki najnowszych badań omawianych bardzo chętnie w ostatnim czasie na wielu kongresach i międzynarodowych konferencjach poświęconych tematyce witaminy D i jej roli w naszym życiu. Witaminie D3, przerabianej w naszej wątrobie i nerkach na aktywne hormony 25 (OH)D oraz 1,25 (OH)2D, przypisano nie tylko kluczową rolę w budowie kości, ale i zwalczaniu i prewencji czterech najważniejszych nowotworów: raka piersi, prostaty, jelit i płuc.

 
Witaminę D3 określano mianem: „zbyt dobra, aby mogła być prawdziwa”

 
Wniosek końcowy z rozważań zabrzmiał jednoznacznie: W przypadku niedoboru promienie ultrafioletowe czyli słońce (lub profesjonalne solarium) jest jedyną drogą w pozyskiwaniu wystarczającej ilości witaminy D.

 
Nie było to puste stwierdzenie „wyznawców słońca” ani branży zajmującej się profesjonalną światłoterapią UV. Liczby zachorowań na choroby nowotworowe mówią same za siebie i nawet bez przeprowadzania dodatkowych badań, z samych statystyk wynika, że Słońce, jest nie tylko darem natury, który nas ogrzewa, ale i naturalnym i niezbędnym suplementem istotnym dla naszego normalnego rozwoju i zdrowia. Jednoznaczność ta wynika z porównania liczby zachorowań na nowotwory w krajach bardziej nasłonecznionych i tych, które cierpią z powodu swojego geograficznego położenia na okresowe niedobory słońca.

 
Bez Słońca nie byłoby życia na Ziemi!
Brak nasłonecznienia jest powodem wielu chorób!

 
Dotychczasowa linia obrony przeciwników słońca, którzy stali się jakoś automatycznie zwolennikami suplementacji witaminy D drogą pokarmową, została już wielokrotnie obalona. I nie trzeba było w tym celu przeprowadzać specjalistycznych i zarazem drogich badań. Wystarczył przykład mieszkańców Skandynawii, którzy co prawda ewolucyjnie przystosowali się do życia w tym ubogim w promienie UVB klimacie, jednak pomimo swojej nadzwyczajnie bogatej w witaminę D diety dwa razy częściej zapadają na choroby nowotworowe i inne związane właśnie z niedoborem słońca.

 
20 minut ekspozycji nie chronionej filtrem skóry na słońce przynosi organizmowi 20.000 IU (międzynarodowych jednostek) witaminy D3, czyli tyle samo co wypicie 400 szklanek mleka wzbogacanego w witaminę D3.

 
Czy to porównanie jest wystarczającym dowodem na obalenie tezy, że mleko może zastąpić nam słońce? Samo wypicie szklanki mleka w szkole nie zapewni prawidłowego rozwoju naszego dziecka - tym bardziej że do przyswojenia wapnia z mleka, które podajemy dzieciom, po to, aby miały mocne kości, jest niezbędna aktywna  forma słonecznej witaminy D3.

 
Reasumując - wszystko to, o czym napisał „The Washington Post”, jak również inne doniesienia ze świata nauki każą kategorycznie zmienić nastawienie społeczeństw do słońca i dopuścić również myśl o tym, że solarium może być jego zamiennikiem w porach lub miejscach słonecznego niedoboru. Ta dobra alternatywa „tankowania” witaminy D3 w naturalny sposób w salonie solarium może okazać się w przyszłości zbawienna dla zapracowanych i nie dysponujących wystarczającą ilością wolnego czasu społeczeństw.


Natura tego zjawiska i brak możliwości przedawkowania są stosunkowo proste. Nasza skóra została przez naturę wyposażona w tłuszcze (cholesterol) gotowe w bardzo prosty sposób syntetyzować gotową witaminę D3 za sprawą energii, którą niesie ze sobą promień UVB. Ta syntetyzowana witamina czeka w formie nieaktywnej, a w miarę codziennego zapotrzebowania może zostać przetworzona przez wątrobę na aktywną formę hormonalną 25 (OH)D, odpowiedzialną m.in. za regulację przyswajania wapnia. W dalszej fazie przemian nerki przerabiają ją na jeszcze bardziej aktywny hormon 1,25 (OH)2D, który jest odpowiedzialny między innymi za poprawną pracę naszego układu odpornościowego. Bardzo ważną cechą naturalnej syntezy tych hormonów jest fakt, że w procesie z uczestnictwem promieni UV syntetyzowana w skórze witamina D3 powstaje w formie nieaktywnej. W przeciwieństwie do witaminy D3 podawanej w suplementach i tabletkach, których nadmiar może być bardzo groźny w skutkach. Dozowanie witaminy D3 jest bardzo trudne i zarazem odpowiedzialne, a jej dzienne zapotrzebowanie bardzo zróżnicowane
i zależne od wielu czynników. Wiek, waga ciała, kondycja fizyczna, a nawet psychiczna odgrywa w tym przypadku znaczną rolę. Jeśli więc posiadamy naturalny mechanizm regulujący jej ilość w sposób inteligentny i od nas niezależny, to dlaczego od wielu lat staramy się go obchodzić? Na to pytanie nie udzielę dzisiaj odpowiedzi, bo po prostu nie chcę. Powodów jest kilka i każdy z nas może się ich domyślać.

 
Solarium jako alternatywa

 
Oczywiście, jeśli chcemy słońce zastąpić wizytą w solarium, musimy poszukać odpowiedniego salonu. W USA urządzenia produkujące dodatkowo pigment jak i witaminę D3 są oznaczone specjalnymi naklejkami. Podobnie w Szwecji, Norwegii oraz od niedawna również w Niemczech. W krajach tych personel także wie, co robi, i najczęściej odbył odpowiednie szkolenie, które przygotowało go do pracy w salonie solarium, jak i świadczenia usług z dziedziny światłoterapii UV. Salony te posiadają nowoczesne urządzenia, odpowiednio dobrane lampy oraz narzędzie gwarantujące bezpieczeństwo klienta. Do takich narzędzi należy z całą pewnością system pomiaru skóry i obliczanie efektywnej, indywidualnej, dopasowanej do skóry klienta dawki UV. W Polsce od niedawna można znaleźć również takie salony. Jednym z najlepszych przykładów jest od wielu już lat opolska sieć SUN-line, którą można uznać za pioniera w tej dziedzinie. W salonach takich klient sam określa powód wizyty i poza trwałym i głębokim brązem może otrzymać również cały szereg biopozytywnych efektów związanych z ekspozycją skóry na promienie UV. ::

 
red. zdrowe-opalanie.pl


Tematy: