opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

Sylwestrowe opalanie – nie zawsze z głową!

Okres świąt Bożego Narodzenia i przełomu roku to, jak co roku, dla wielu z nas czas na opalanie się. Przypominamy sobie o istnieniu salonów solarium, w których jest możliwość pozyskania szybkiego brązu bez względu na porę roku. Co lepsze, zarówno pora dnia, jak i pogoda nie odgrywają tam roli. Słońce przez cały rok! Tak brzmi motto, które umożliwia korzystanie z dobrodziejstw słońca przez cały rok. Jeśli wybierzemy profesjonalny salon lub sami będziemy posiadać wiedzę na temat bezpiecznego i zdrowego opalania, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby w kilkanaście dni stać się nie tylko brązowym, ale i zdecydowanie poprawić sobie nastój i samopoczucie, które na balu sylwestrowym mogą mieć jeszcze większe znaczenia aniżeli nasz wygląd.

 

Niestety, opalanie się w tym czasie często nie ma nic wspólnego zarówno z samym zdrowiem, jak i zdrowym rozsądkiem. Często dochodzi do poparzeń, niepotrzebnego niszczenia sobie skóry, a co za tym idzie – psucia humoru, który nie dopisuje nam w przypadku, gdy na kilka godzin przed balem widzimy w lustrze czerwoną, podrażnioną do granic skórę twarzy lub dekoltu. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego zapominamy o tym, że nadmiar promieni ultrafioletowych doprowadza do groźnego poparzenia? Może dlatego, że wiedza na temat samego zjawiska opalania się nie jest wiedzą powszechną, i nie znajdujemy jej w podręcznikach biologii.


Głównym motorem, który pozwala przypomnieć sobie o istnieniu salonów solarium, jest coroczny bal sylwestrowy oraz okres karnawału. Opalona skóra od wielu już lat podnosi naszą atrakcyjność. Zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn opalenizna to znak zdrowia i – po części – dobrobytu. Nie jest to wcale przypadek. Z jednej strony kolor skóry wpływa pozytywnie na naszą psychikę, z drugiej zaś słońce posiada wiele biopozytywnych aspektów, które przez wielu z nas są całkowicie pomijane. Ale uwaga! Opalanie może być tylko wtedy zdrowe, jeśli czynimy to rozsądnie. Bo, jak wiemy, wszystko, co dobre, w nadmiarze może nam również zaszkodzić.

 

Zanim znajdą Państwo swój fototyp i wybiorą się do solarium, warto przeczytać kilka słów o opalaniu się. Informacje te przydadzą się szczególnie tym, którzy w swojej okolicy nie znajdą salonu z profesjonalną obsługą. 


Dlaczego nie możemy opalić się z dnia na dzień?


Opalanie się to proces długotrwały i bardzo złożony oraz niekoniecznie związany z brązem. Podczas opalania w naszym organizmie dochodzi aż do czterech reakcji. Pierwsza to synteza witaminy D3, druga – zgrubienia naskórka, zwane modzelem świetlnym, trzecia – utlenianie znajdującego się już w skórze pigmentu, czwarta – proces melanogenezy, czyli budowy nowych pigmentów. Ten najbardziej oczekiwany proces, szczególnie w przypadku osób o jasnej karnacji, jest – niestety – zawsze tym ostatnim. Tak więc jeśli patrzymy na opalanie się od strony brązu, interesować powinny nas ostatnie dwa procesy, które jednak w naturalny sposób powiązane są z procesem pogrubiania naskórka, wpływającego w tym wypadku niekorzystnie na szybkie pozyskiwanie opalenizny. Na tym przykładzie widać, że natury nie przeskoczymy i jeśli mamy nadzieję, że przechytrzymy naszą skórą dużą dawką UV, to jesteśmy w wielkim błędzie, ponieważ podczas opalania się dla brązu wykorzystujemy mechanizm czasowej ochrony naszej skóry przed nadmiarem UV, w który ewolucja wyposażyła nas, mieszkających w Polsce, na wypadek lata. Ono natomiast nigdy nie przychodzi do nas z dnia na dzień. W naturze rolę powolnego przygotowania naszej skóry do słońca przejmuje wiosna.


Jeśli chcemy, aby nasza skóra stała się brązowa, musimy wiedzieć, że w przypadku osób, które nie korzystają regularnie z solarium, nie ma możliwości pozyskania brązu w ciągu trzech wizyt, tym bardziej, jeśli opalamy się codziennie. Dlatego też zaplanujmy nasze wizyty i opalajmy się według zasad, które umożliwią nam brąz bez niepotrzebnego ryzyka. Jeśli opalamy się dawką niepowodującą widocznych podrażnień, nic nie stoi na przeszkodzie, aby opalać się, podobnie jak na urlopie, codziennie. Uwaga! Słońce w solarium może świecić nawet do kilku razy mocniej aniżeli na plaży, a podrażnienia to również swędzenie naskórka oraz wszelkie zmiany, które odczuwamy jako dyskomfortowe.

 

Warto wiedzieć więcej i opalać sie efektywnie


Zanim przejdziemy jednak do recepty na zdrowy brąz z solarium, musimy poszerzyć nieco temat opalania się, które nie jest związane tylko i wyłącznie z brązem. Brąz możemy traktować jako efekt uboczny, który uzyskujemy tylko wtedy, kiedy nasz organizm opala się stopniowo, a dawki UV są zbliżone do tych, które mogą nam zaszkodzić. Brąz to ewolucyjna ochrona człowieka przed nadmiarem życiodajnego słońca. Jeśli o tym wiemy, znajdziemy możliwość, aby zdobyć go bez niepotrzebnego ryzyka.

 

Trudny wybór

 

Klientowi rzadko odwiedzającemu solarium, samemu bardzo trudno dobrać urządzenie oraz lampy pasujące do własnej skóry. To, na jakich lampach będą widoczne najszybsze efekty, zależeć będzie od genetycznych uwarunkowań naszej skóry. Jak wiemy, istnieje 5 podstawowych fototypów, a nie możemy zapominać również o typach przejściowych, powiązanych z coraz częstszym mieszaniem się ras ludzi. Po drugie, solaria dysponują trzema podstawowymi typami lamp, w których każda różni się rodzajem promieniowania UV. Dodatkowo, dochodzą jeszcze trzy kategorie mocy. Wypadkowa tych wszystkich warunków to w przypadku uśrednionego typu klienta około 20 możliwości. W wybraniu odpowiedniego typu lampy może pomóc dobrze przygotowany personel profesjonalnego salonu lub własne doświadczenia w obrębie jednego salonu. Uwaga! Wygląd solarium czy też tabliczka "nowe lampy" nie mówi kompletnie nic o mocy, jakości ani bezpieczeństwie opalania. Dużym ułatwieniem dla klienta, który chce się opalać w sposób zarówno efektywny, jak i bezpieczny, jest urządzenie do pomiaru odporności skóry SkinControl. Znajduje się ono jednak, jak na razie, tylko w kilkudziesięciu salonach na teranie naszego kraju. Tak więc w większości pozostaje nam liczyć na profesjonalizm obsługi wybranego przez nas salonu. Warto zatem poszukać odpowiedniego salonu, zanim powierzymy komuś całą naszą skórę.


Porada dla spóźnialskich


Duża część ludzi odkłada wizytę w solarium na ostatnią chwilę i ogranicza wizyty do ostatniego tygodnia przed Sylwestrem. Nawet jeśli mielibyśmy opalać się przez cały tydzień codziennie po kilka minut, będzie to zdecydowanie lepsze dla skóry aniżeli 3 dawki na pograniczu poparzenia, nie wspominając o samobójcach decydujących się na opalanie podrażnionej skóry i tłumaczących ten desperacki czyn brakiem czasu.

 

Znajdź swój fototyp – opalaj się świadomie i bezpiecznie

 

Uwaga! Z zamierzenia nie podajemy czasów ekspozycji, lecz liczbę wizyt. Prosimy wziąć pod uwagę, że przy obecnie dostępnych na rynku lampach, 15 minut w jednym salonie może być  pod względem dawki  równoważne z 5 minutami w innym.

 

Fototyp I (celtycki) Już nieduża dawka słońca wywołuje poparzenia. Bez względu na długość seansu – brak pigmentacji skóry. Jest to oznaką, że osoby o tym fototypie nigdy nie będą brązowe, a więc nie powinny korzystać z kąpieli słonecznej w celu uzyskania opalenizny. Ten fototyp jest charakterystyczny dla osób o bardzo jasnej karnacji, które w zasadzie nie powinny korzystać z solarium w celu pozyskiwania brązu.

 

Fototyp I/II W większości przypadków skóra taka nie jest w stanie produkować ciemnej melaniny, a więc efekty szybkiego opalania nie będą zadowalające. Jeśli osoba należy do fototypu przejściowego między I i II, to chcąc spróbować sylwestrowego opalania w solarium, powinna zacząć swoje wizyty najpóźniej 1 grudnia i opalać się na początku po 3 do 4 minut na najsłabszych lampach. Liczba seansów potrzebnych do powstania brązu będzie zależna od genetycznego uwarunkowania, czyli sposobu pracy komórek odpowiedzialnych za produkcję pigmentu. Jeśli spróbujemy je w jakikolwiek sposób przechytrzyć, skóra odpowie nam – będą zmiany.

 

Fototyp II (północnoeuropejski) Już nieduża dawka słońca wywołuje zaczerwienienie skóry, większa – natychmiastowe jej poparzenie. Przy częstych i krótkich seansach na odpowiednio dobranych urządzeniach i lampach występuje jednak pigmentacja skóry. To oznacza, że osoby o tym fototypie muszą bardzo ostrożnie korzystać z dobrodziejstw słońca i aby osiągnąć brąz, muszą poświęcić temu procesowi bardzo dużo czasu oraz świadomie wybrać do tego celu jak najsłabsze lampy. Ważnym elementem jest odpowiednia ilość promieni z pasma UVB pobudzających budowę nowych pigmentów. Agresywne nowoczesne lampy brązujące będą raczej przeszkodą aniżeli pożytkiem dla tego rodzaju skóry. Do wytworzenia brązu skóra o tym fototypie potrzebuje co najmniej 3 tygodni (7–12 wizyt) i regularnego kontaktu z delikatnie wzrastającymi dawkami UV.

 

Fototyp II/III Ponad połowa ludzi o tego typu skórze nie ma problemów z opalaniem się pod warunkiem, że nie przekracza rozsądnych czasów opalania, a moc promieni dostosowana jest do stopnia przygotowania skóry. Uwaga! Skłonność do opalania nie wyklucza możliwości poparzeń. Osoby o tym typie skóry bardzo łatwo się parzą, ponieważ ich stosunkowo jasna skóra nie posiada stałej wysokiej odporności własnej na UV. Przy rozsądnej dawce UV do uzyskania dobrego efektu potrzebujemy w przypadku profesjonalnego solarium i dobrze dobranych lampach od 6 do 9 wizyt.

 

Fototyp III (środkowoeuropejski) Już nieduża dawka słońca wywołuje pigmentację i zbrązowienie skóry. Stosunkowo wysoka odporność własna skóry na poparzenia. Dobre skłonności do uzyskania opalenizny nie zwalniają jednak z odpowiedzialnego korzystania ze słońca czy to na plaży, czy też w solarium. Duża dawka UV nawet w przypadku tego fototypu wywoła tak samo groźne w skutkach poparzenia jak przy innych fototypach. Rodzaj lampy nie odgrywa tak dużego znaczenia jak w przypadku niższych fototypów. Połowa klientów z tym typem skóry zareaguje pozytywnie na lampy zwane według nowej nomenklatury marketingowej brązującymi. Do osiągnięcia zadowalających efektów potrzebnych jest 5–7 wizyt w profesjonalnym salonie solarium oraz ich odpowiednie rozłożenie w czasie.


Fototyp III/IV Zazdrościć tym, którzy go posiadają. Mało wrażliwa skóra pomimo braku stałego ciemnego zabarwienia. Ewolucyjnie właśnie taką skórę powinni posiadać mieszkańcy szerokości geograficznych, w których występują podobne do naszych pór roku. Duża skłonność odbijania oraz absorpcji promieni ultrafioletowych i stosunkowoa dobra odporność własna skóry na poparzenia. Osoby o tym fototypie łatwo się opalają, w dodatku prawie zawsze bezpośrednio na brązowo. Aby zobaczyć satysfakcjonujące efekty w postaci brązu, wystarczą 2–3 wizyty w profesjonalnym salonie solarium. 


Fototyp IV (południowoeuropejski) Śniada cera to znak rozpoznawczy. Stosunkowo wysoka i stała obecność pigmentu w skórze. W przypadku osoby początkującej, już nieduża dawka UV w solarium wywołuje pigmentację i silne brązowienie skóry. Bardzo duża odporność własna skóry na poparzenia. Przy tym fototypie można powiedzieć żartobliwie: hulaj dusza, piekła nie ma. Fantastyczne wręcz skłonności do uzyskania opalenizny nie likwidują jednak niebezpieczeństw związanych z przedawkowaniem.

 

Pamiętajmy również w tym okresie o tym, że rozsądne obcowanie z promieniami ultrafioletowymi niesie ze sobą bardzo dużo biopozytywnych efektów. Poza podniesieniem poziomu niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu witaminy D3 poprawia nastój, leczy depresje i zapewnia dobre samopoczucie, które w okresie karnawału może mieć nawet większe znaczenie od naszego wyglądu.

 
Red. Zdrowe-opalanie.pl


Tematy: