opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

Dziecko zdrowe już w czasie ciąży – dzięki witaminie D

Niski poziom witaminy D podczas ciąży może zaburzać wapnienie zębów mlecznych – ostrzegają naukowcy z Kanady podczas Zjazdu Międzynarodowego Związku Dentystów w Toronto. Witamina D może chronić płód przed infekcjami, gdyż pobudza produkcję związku przeciwbakteryjnego w łożysku – odkryli naukowcy z USA. „Lampy solaryjne pomagają nienarodzonym dzieciom w zapobieganiu osteoporozie” – tak brzmiał tytuł jednej z publikacji „The Sunday Times”. Mnożą się wręcz opracowania naukowe potwierdzające wagę zaopatrywania organizmu w słoneczną witaminę D, nie ograniczając się tylko do produktów przemysłu farmaceutycznego oraz suplementów diety.

 

Brak odpowiedniej ilości witaminy D w organizmie człowieka jest powodem zaburzenia wielu jego funkcji. Od wielu lat powszechnie wiadome jest to, że głównym skutkiem niedoboru tej witaminy u dzieci i młodzieży jest krzywica, u dorosłych poza nią brak ten prowadzi do osteoporozy. Niedobór witaminy D powoduje zawsze zaburzenia procesów przyswajania wapnia i fosforu. Tym samym nasze kości stają się osłabione i zniekształcone, a przyrost masy ciała dziecka powoduje ich wykrzywienie. Może dojść do tzw. rozmiękczenia kości, nazywanego osteomalacją, które powoduje częste złamania i zwyrodnienia (skrzywienia) układu kostnego. To jednak tylko niektóre ze skutków. Żniwo niedoboru witaminy D sięga o wiele szerzej. Niedostatek tejże witaminy jest również powodem zapalenia spojówek oraz częstego stanu zapalnego skóry. Wpływa na pogorszenie słuchu oraz powstanie „dobrego” podłoża do przedwczesnej osteoporozy. Brak witaminy D może również wpływać na zwiększone ryzyko powstawania chorób nowotworowych oraz utrudniać pracę systemu mięśniowego i nerwowego. Można więc doszukać się w nim przyczyn chorób serca, układu krążenia oraz wszystkich związanych z nieprawidłową pracą układu nerwowego. Pierwszą z nich jest znana wszystkim depresja jesienno-zimowa. Związana bezpośrednio z brakiem naturalnego nasłonecznienia w miesiącach jesienno-zimowych występuje przede wszystkich w krajach oddalonych od równika. W Polsce od wielu lat bagatelizuje się jej leczenie, nie uwzględniając głównego powodu jej powstania. Najlepszym lekarstwem byłoby, po stwierdzeniu niedoboru witaminy D, skierowanie pacjenta cierpiącego na depresję sezonową na czternastodniowy pobyt w kraju leżącym bliżej równika lub recepta do profesjonalnego solarium wyposażonego w odpowiednie, naśladujące słońce lampy.


Witamina D pobudza produkcję związku przeciwbakteryjnego w łożysku, chroniąc tym samym płód przed infekcjami – odkryli naukowcy z USA. Informację podaje pismo „Biology and Reproduction”. Naukowcy z California University w Los Angeles przeprowadzili badania na komórkach ludzkiego trofoblastu, czyli grupy komórek, które tworzą łożysko. Za pomocą łożyska zarodek otrzymuje z krwi matki pokarm i tlen, a oddaje dwutlenek węgla oraz zbędne produkty przemiany materii. Grupa badaczy hodująca komórki zdecydowała się na dodanie najbardziej aktywnej formy witaminy D3, którą w naszym organizmie produkują nerki. Uwaga! Produkcja tej formy witaminy jest uzależniona od ogólnej, wystarczająco wysokiej zawartości jej prekursora wytwarzanego w wątrobie. Okazało się, że pobudzała ona komórki trofoblastu do produkcji przeciwbakteryjnego związku – katelicydyny. Oznacza to, że witamina D zwiększa zdolność łożyska do obrony przed infekcjami bakteryjnymi, np. paciorkowcami, gronkowcami i bakteriami Escherichia coli.

Jak ocenia prowadzący badania dr Martin Hewison, zdolność łożyska do produkcji katelicydyny różni się między kobietami. Jego zdaniem, najnowsze odkrycie wskazuje, że wrodzone zdolności komórek trofoblastu do obrony przeciw bakteriami można znacznie wzmocnić, podnosząc poziom witaminy D w organizmie przyszłej mamy.

 

Możemy zrobić to poprzez dietę bogatą w produkty zawierające witaminę D lub odpowiednie nasłonecznienie doprowadzające do naturalnej syntezy tejże witaminy w skórze.

 

Warto wiedzieć, że od tysięcy lat człowiek produkuje ją w ponad 90% właśnie w ten naturalny sposób dzięki słońcu i zawartych w nim promieniom ultrafioletowym z pasma UVB. Te życiodajne i zarazem bardzo niebezpieczne w przypadku przedawkowania promienie są jednym z kluczy naszej egzystencji i ewolucji naszego gatunku. Paradoksalne jest również to, że to właśnie one jako pierwsze odfiltrowywane są przez kosmetyki zawierające filtry przeciwsłoneczne, mające na celu naszą ochronę przed „złowrogim” słońcem. Jak widać, branża kosmetyczna ma jeszcze dużo do zrobienia na polu zdrowej i rozsądnej ochrony naszej skóry, aby w przyszłości nie ograniczać się tylko do rozwiązań połowicznych, przynoszących naszemu gatunkowi często więcej szkód niż pożytku.


Opracowanie: zdrowe-opalanie.pl

Źródła: Canada.com, Univerity Of BirmighamPAP - Nauka w Polsce


Tematy: