opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

Witamina D zapobiega cukrzycy typu I u dzieci

Zwiększenie poziomu witaminy D może uchronić dzieci przed zachorowaniem na cukrzycę typu I  wynika z najnowszych analiz naukowców brytyjskich, o których informuje pismo "Archives of Disease in Childhood". Już dotychczasowe badania sugerowały, że niedobory witaminy D u dzieci mogą podnosić ryzyko zachorowania na cukrzycę typu I (insulinozależną). Podawanie małym dzieciom preparatów z witaminą D lub ich kontrolowany kontakt z promieniami słonecznymi może więc zapobiegać groźnej chorobie.


Choroba ta rozwija się najczęściej w dzieciństwie lub wczesnej młodości. Zalicza się ją do schorzeń autoagresywnych (autoimmunologicznych). Jest spowodowana błędami komórek odpornościowych, które rozpoznają komórki trzustki własnego organizmu jako obce, po czym atakują je i niszczą. Stopniowo prowadzi to do całkowitego zahamowania produkcji insuliny, która reguluje poziom glukozy we krwi. Dlatego pacjenci z cukrzycą I muszą regularnie dostarczać organizmowi ten hormon.


Naukowcy z Booth Hall Children's Hospital w Manchesterze przeanalizowali wyniki wcześniejszych badań na temat związku między podawaniem dzieciom witaminy D a ryzykiem ich zachorowania na cukrzycę typu I. Wcześniejsze prace wykazały, że u osób ze świeżo rozpoznaną cukrzycą typu I poziom witaminy D we krwi jest stosunkowo niski, a w krajach, gdzie nasłonecznienie jest małe, cukrzyca występuje dużo częściej aniżeli w krajach położonych bliżej równika. Dobrym przykładem jest statystyka na przykładzie dzieci, które to w Finlandii chorują na cukrzycę 400 razy częściej niż w Wenezueli.


Światło słoneczne pozwala na szybkie i zarazem naturalne wytwarzanie witaminy D, która nie doprowadza do bardzo niebezpiecznych przedawkowań jej syntetycznej postaci. Dzieje się tak za sprawą braku mechanizmów reagujących w naturalny sposób na jej nadmiar. Ciekawostką jest to, że witamina D jako jedyna jest tworzona i dawkowana samodzielnie przez nasz organizm. Jej ilość zależna jest od poziomu nasłonecznienia kraju, w którym żyjemy, i po części również od koloru naszej skóry. Ten ostatni aspekt nabiera znaczenia ze względu na dużą migrację ludności.


Inne badania wskazują z kolei na związek niskiego poziomu witaminy D z takimi chorobami autoimmunologicznymi, jak stwardnienie rozsiane czy reumatoidalne zapalenie stawów.
Jak wyliczyli naukowcy, maluchy, którym podawano preparaty z witaminą D, miały o 30 proc. niższe ryzyko zachorowania na cukrzycę typu I niż dzieci, które nie otrzymywały witaminy D i żyły w krajach o podobnych warunkach nasłonecznienia.


Ale to nie koniec zagrożeń. Niedobory witaminy D mogą powodować wiele innych problemów zdrowotnych. Do najważniejszych z nich należy np. krzywica. Dodatkowo dzieci cierpiące na krzywicę są trzy razy bardziej niż inne zagrożone cukrzycą. W ciągu ostatnich 20 lat liczba 5-latków chorych na cukrzycę typu I zwiększyła się w rejonie Oksfordu pięciokrotnie, a liczba 15-latków cierpiących na tę chorobę podwoiła się. "Ten wzrost jest zbyt duży, by przypisać go czynnikom genetycznym – uważa prof. Polly Bingley z University of Bristol. – Musi on wynikać ze zmian środowiskowych, zmian codziennego zachowania społeczeństwa, które wraz z rozwojem technologicznym ograniczyło znacznie kontakt dzieci i młodzieży z naturalnym słońcem".


Dzieci chore na cukrzycę typu I muszą otrzymywać regularnie zastrzyki z insuliny i są narażone na długoterminowe powikłania, w tym choroby serca, oczu, układu nerwowego i nerek. "Gdyby utrzymywały dostatecznie wysoki poziom witaminy D, czy to w sposób naturalny, czy też poprzez jej supelmentację, mogłoby nie dojść do takiego wzrostu liczby zachorowań – mówi dr Elina Hypponen, naukowiec z Instytutu Zdrowia Dziecka w Londynie. – Nasze badania wskazują, że alarmująco wysoka liczba Brytyjczyków nie utrzymuje dostatecznego poziomu tej witaminy – w miesiącach zimowych u 9 z 10 dorosłych jej poziom jest niewystarczający".


"Badania te wskazują, że istnieje jeszcze jeden powód, dla którego powinno się rygorystycznie przestrzegać aktualnych zaleceń dotyczących podawania witaminy D małym dzieciom" – komentuje prowadzący badania dr Christos S. Zipitis.


Jak ocenia dr Zipitis, w przyszłości potrzebne są badania, które pomogą ustalić m.in. optymalną dawkę witaminy D dla dzieci oraz w jakim wieku i przez jaki okres powinno się ją podawać.

 

"Zanim to nastąpi, zalecałbym rodzicom, aby prosili pediatrów o przepisywanie witaminy D dzieciom"  mówi dr Zipitis. Niestety, w odróżnieniu od witaminy D naturalnie syntezowanej w skórze pod wpływem słońca, syntetyczna jej forma w nadmiarze jest bardzo szkodliwa. Dlatego nie powinno się bagatelizować podawania odpowiedniej jej ilości i stosować dawki ściśle zalecone przez lekarzy.


W przypadku noworodków problemem jest mleko matki, które szczególnie w miesiącach jesienno-zimowych zawiera niewiele witaminy D. Towarzystwa pediatryczne na całym świecie zalecają podawać ją już niemowlętom w postaci specjalnych wzbogaconych preparatów. Ma to ogromne znaczenie zarówno dla zdrowia dziecka, jak i jego poprawnego rozwoju, w którym związek witaminy D3 z procesem przyswajania wapnia, tak potrzebnego do rozwoju, wapnia, odgrywa bardzo dużą rolę.

 

Największe ilości witaminy D powstają w naszej skórze pod wpływem słońca. W ten sposób uzyskanej witaminy D nie da się przedawkować. Słoneczna witamina D nie niesie z sobą żadnych zagrożeń, a więc jest zdecydowanie najlepszą formą, jaką możemy sobie jako ludzie zafundować. I to zafundować całkiem za darmo. Uwaga! Wszystko jednak, co dobre i zdrowe, może być w nadmiarze niebezpieczne i szkodliwe. Tak właśnie jest w przypadku słońca i bardzo bogatych energetycznie promieni UV. Ich nadmiar może prowadzić do poparzeń, a także zmian genetycznych z nowotworem włącznie. Dzieci, nieposiadające wykształconych mechanizmów ochrony skóry, są bardziej narażone na poparzenia i ich skutki niż dorośli.


Niestety, w okresie zimowym, szczególnie w krajach oddalonych od równika, małe dzieci są narażone na głębokie niedobory witaminy D i powinny przyjmować jej więcej wraz z dietą. Do pokarmów, które są najbogatsze w witaminę D, zalicza się mleko i tłuste ryby morskie, takie jak łosoś, makrela, sardynki, a także wątroba dorsza oraz produkty z pełnego zboża. Mimo że witaminy przyjmowanej z pokarmem nie możemy nawet w przybliżeniu porównać z tą syntezowaną w skórze pod wpływem słońca, nie należy bagatelizować jej niedoborów. Jej stała obecność w naszym organizmie jest bowiem kluczem zarówno do naszego zdrowia, jak i prawidłowego rozwoju. Dotyczy to dzieci, młodzieży, a także dorosłych. Lista chorób wywołanych niedoborem witaminy D  poza cukrzycą  jest bardzo długa i staje się, jak widać, co roku dłuższa. Naukowcy zajmujący się badaniem roli słonecznej witaminy wiedzą już dzisiaj, że kolejne badania z pewnością nie wpłyną na jej skrócenie, lecz ukażą następne ważne powiązania słonecznego hormonu z naszym zdrowiem, dobrym samopoczuciem, poziomem odporności na choroby, a nawet naszym stanem emocjonalnym.


Opracowanie: Joanna Lisowska-Nowak 
Redakcja
www.zdrowe-opalanie.pl

 

Źródła: ADC, TIME-CNN, PAP


Tematy: