opalaniesolariumo naskontakt

Czy solarium ma coś wspólnego ze słońcem?

Tak, ponieważ za efekty opalania, czyli proces melanogenezy, odpowiedzialne są promienie ultrafioletowe o znanej nam długości. Lampa w solarium już od ponad 30 lat jest w stanie wytworzyć promienie z pasma UVA oraz UVB pomijając całkowicie mutagenny ultrafiolet z pasma C. Jej właściwości są więc pod tym względem nawet lepsze niż w przypadku słońca.

 

Dzięki nowoczesnym technologiom możemy nie tylko dobrać odpowiednią długość promieni emitowanych przez lampę do solarium, ale i dopasować dokładnie proporcje, czyli mieszankę złożoną z UVA oraz UVB. Lampy w solarium w przeciwieństwie do niestabilnego słońca świecą cały czas tak samo, bez względu na dziurę ozonową, porę dnia, pogodę, wilgotność powietrza, szerokość geograficzną czy zabrudzenia atmosferyczne.

 

Jedyną niepokojącą różnicą jaką zauważamy w solarium to fakt, że moc promieni UV w zależności od użytych lamp oraz rodzaju urządzeń może przekraczać swoją mocą słońce świecące na równiku. Jeśli właściciel solarium posiadający urządzenie wyposażone w 50 lamp o mocy znamionowej 160 Wat zdecyduje się – dla zaspokojenia żądzy nieświadomych klientów - na najmocniejszą z najmocniejszych lamp na rynku, to uzyska czterokrotną moc słońca. Oznacza to, że już kilkuminutowy seans w takim solarium może doprowadzić nieprzyzwyczajoną do słońca skórę do podrażnienia a nawet poparzenia. Aby w takich wypadkach zapewnić bezpieczeństwo opalania należy bardzo skrupulatnie dopasować długość seansu i to w sposób indywidualny dla każdego klienta. Jeśli nie chcemy opalać się metoda prób i błędów, czyli zaczynać od 3 czy też 4 minut to wybierajmy salony wyposażone w urządzenia do pomiaru skóry typu SkinControl. W innych wypadach powinniśmy się zdecydowanie ograniczyć czasy pierwszych seansów do 5 a nawet 3 minut i potraktować je jako sprawdzenie reakcji skóry na słońce, które świeci mocniej od naturalnego. Jeśli chodzi o efekty opalania, które chcemy porównywać z tymi na plaży to zdecydowanie lepiej wybrać urządzenia wyposażone w słabsze lampy, na których możemy opalać się 15-20 minut bez ryzyka jakichkolwiek poparzeń, a nawet podrażnień skóry. Niestety na naszym rynku coraz ciężej znaleźć takie urządzenia.

 

Jeśli salon zapewni klientowi opalanie w tak stałych warunkach nie doprowadzając przy okazji opalania jego skóry do podrażnień to korzystanie z dobrodziejstw ultrafioletu w takim salonie można uznać za całkowicie bezpieczne i zdrowe. Układając odpowiedni plan opalania dopasowany zarówno do skóry klienta jak i jego oczekiwań profesjonalny salon może zagwarantować nie tylko opaleniznę porównywalną w pełni z brązem przywiezionym z Egiptu, ale i odpowiedni poziom witaminy D3 zapewniający dobre samopoczucie i zdrowie przez cały rok. Solaria wyposażone w systemy kontroli skóry bazujące na pomiarze metodą ultrafioletu mogą poza efektywnym i bezpiecznym opalaniem również świadczyć usługi profesjonalnej światłoterapii, leczenia depresji czy selektywnej budowy życiodajnej witaminy D3.
 
Uwaga! Stwierdzenie, które często znajdujemy w prasie kobiecej, kosmetycznej czy na portalach internetowych mówiące o tym, że 15 minut w solarium skóra "zapamięta" jak cały dzień spędzony na słońcu jest niestety bezbezpodstawne, ponieważ autorzy takich wypowiedzi nie mają pojęcia o mocy oraz rodzaju urządzenia, na którym klient się opala. Zgodnie z nową normą europejską ograniczającą dwukrotnie moc promieniowania ultrafioletowego w solarium możemy obliczyć, że 15 minutowy seans w solarium zostanie zapamiętamy przez naszą skórę jako 30 minut na południowym słońcu. Jeśli autorzy wspomnianych publikacji mają na myśli jeden pochmurny dzień spędzony na nadbałtyckiej plaży to zwracam ich honor. Dodam jednak, że takie porównanie może być tak mało rzetelne jak to, które sam zrobię mówiąc: 15 minut w solarium skóra zapamięta jak 10lat spędzonych na biegunie północnym.


Tematy: