opalaniesolariumo naskontakt

Nauka jest jedna - czyli człowiek składa się tylko ze skóry!

Taka jest puenta programu TVN, w którym usłyszeć można było wyraźnie tylko jedno mocne i zarazem puste zdanie! Nauka jest tylko jedna! Zdanie to padło kilka razy z ust pani dermatolog, która całą swą energię zużyła do tego, aby chronić nasze społeczeństwo przed złowrogimi skutkami nasłoneczniania. Zapomniał ona przy okazji tego zaangażowania o prawach ewolucji i o wszystkich innych naukach, które stawiają jej wypowiedź nie tylko pod znakiem zapytania, ale i ośmieszają innych naukowców.

 

Czy tu naprawdę chodziło o zdrowie społeczeństwa? Czy nie można bez udziału branży solaryjnej uratować życia tysięcy ludzi kierując nieco więcej energii np. w wyposażanie szpitali? No tak, ale takie działania wymagają poświęcenia i pracy, a sława, jaką zyska się jednym wystąpieniem telewizji, związanym z modnym tematem, nie kosztuje nic, a nawet można dostać za taką promocję pieniądze. Powiedzieć jak widać nie trzeba wiele. Wyraźne podkreślenie nie wiele znaczących, ale jakże dobrze brzmiących słów: nauka jest jedna! Wystarcza by zgasić przedstawiciela branży solaryjnej i onieśmielić całkowicie pana posła, który w blasku pani dermatolog nie miał już za wiele do powiedzenia. No, ale w programie wystąpił i to się liczy. Może warto dodać, że ta sama nauka, której to pani dermatolog jest taka pewna, zmienia i codziennie weryfikuje metody badawcze oraz zmienia swoje zadanie nie wstydząc się tego. Nie stoimy, bowiem w miejscu. Codziennie, na całym świecie,tysiące naukowców prowadzi badania tylko po to, aby odkryć coś nowego, i to coś stosunkowo często zaprzecza dotychczasowym poglądom. W kontekście tego programu najlepszym tego przykładem jest tegoroczny kongres fotomedycyny, na którym słowo solarium padło kilka razy i co najciekawsze nie jako wróg ludzkości, lecz jako dobre narzędzie prewencji zdrowia. Padło z ust naukowców prowadzących badania dla instytuty walki z rakiem, padło z ust dermatologów i lekarzy. Padło z ust ludzi nauki finansowanych przez WHO.


W odpowiedzi na program „opalanie pod kontrolą”, wyemitowany przez telewizję TVN 17.11.2009 zmuszeni jesteśmy po raz kolejny do natychmiastowej reakcji. Kolejny raz brak kompetencji oraz stronniczość ekspertów doprowadza do podjęcia tematu opalania i solarium tylko w celu wzbudzenia sensacji oraz wzmocnienia siły rażenia silnych kampanii antysłonecznych działających bardzo pozytywnie na zwiększenie obrotów znanych nam już dobrze gałęzi przemysłu zajmujących się urodą i wieczną młodością kobiet. Te same kampanie wraz z zaangażowaniem TVN, działają bardzo niekorzystnie na posady 40 tysięcy polaków (przeważnie młodych polek) pracujących w branży słonecznej światłoterapii zwanej popularnie solarium. Życzymy stacji TVN tego, aby właśnie o tyle uszczuplał się codziennie krąg ludzi oglądających programy, których rzetelność stoi pod wielkim znakiem zapytania.


Spotkanie, na którym znalazł się chyba przez przypadek przedstawiciel branży solaryjnej, wraz z dermatologiem i politykiem miało charakter polemiki, z której nic nie wynikało poza tym:, że nauka jest jedna, i należy ona do dermatologów, a politycy będą stać za nimi, chroniąc biedne i narażone na złowrogie działanie słońce społeczeństwo. Obawy są bardzo podstawne. Jeśli solarium dobije resztki spalonego słońcem społeczeństwa to zabraknie za niedługo wyborców. Zastanówmy się, więc nad tym, czy światem powinni rządzić politycy czy może bardziej dermatolodzy. Na początku programu w głosie posła można było dopatrzyć się jednak czegoś dobrego. Nie chciał on pozamykać od jutra salonów solarium w przeciwieństwie do zamiarów pani dermatolog. Wyglądało, że chciał on jedynie regulacji prawnych umożliwiających lepszą kontrolę w solarium i podniesienie jakości świadczonych tam usług. I gdyby na samym końcu nie postulował tak mocno za wywieszeniem olbrzymich tablic głoszących o szkodliwości opalania to moglibyśmy zacząć nawet snuć domysły, że jest on wielkim przyjacielem branży solaryjnej i sam opala się, na co dzień w wyjątkowo profesjonalnym salonie wyposażonym np. w komputer z rejestracją klienta i wspomniany melanomert do pomiaru odporności skóry, który to zrobił na nim samym wyjątkowo dobre wrażenie. No, ale niestety, pomimo tego, że chciałoby się mieć przyjaciół wśród polityków na końcu okazało się, że nie do końca tak jest jakby się wydawać mogło. Jego usilne zaangażowanie w tablice ostrzegające o szkodliwości opalania porównanego z paleniem tytoniu pozwoliły nam szybko otrzeźwieć i stracić upatrywanego w nim wpływowego przyjaciela słonecznej branży. Gdyby kierując się tym samym uczuciem, chęci ochrony społeczeństwa przed truciznami ten sam pan poseł postulował za pojawieniem się we wszystkich przychodniach i gabinetach lekarskich tablic informacyjnych (oczywiście jak sam podkreślił dużych tablic) ostrzegających przed zabójczymi antybiotykami, to moglibyśmy podejrzewać, że w końcu znaleźliśmy polityka, który na pierwszym miejscy stawia rzetelny przekaz informacji. Tablice te nie kłamałyby mówiąc:


Uwaga! Antybiotyki i inne lekarstwa zabijają! Czytaj dokładnie skutki uboczne i zastanów się dobrze zanim odwiedzisz lekarza!


Czy taka informacja będzie zgodna z prawdą? Tak, będzie i wszyscy dobrze o tym wiemy, że lekarstwa to trucizny, które to jednak odpowiednio dawkowane mogą ratować nam życie. Podobnie jest ze światłem ultrafioletowym. Jego odpowiednie dawka jest życiodajna. Jej przekroczenie może nawet zabijać to próbuje się obecnie udowodnić, ale do dziś nie ma na to żadnych dowodów. Przeciwnych dowodów, np. na to, że słońce może leczyć jest wiele. I to nie dowodów nie do końca opartych n samych statystykach, które mogą być tylko powodem podjęcia poważnych badań. Same statystyki w przypadku nowotworów nie są najlepszym źródłem wiedzy. Dają tylko informację o zwiększeniu zachorowalności na raka. Przyczyn może być wiele. Już samo automatyczne kojarzenie tych statystyk z solarium jest niczym innym jak przysłowiowym biciem piany, bo przecież ofiarę trzeba jakąś mieć. Jak piana ta opadnie i okaże się, że nie jest to prawdą to i tak nikt już o tym pamiętał nie będzie. To, że domysł ten nie jest oparty na prawdzie, już dzisiaj wiemy, ale nikt nie chce tego nagłośnić, bo ośmieszałoby tym samym Media, które nagłośniały od wielu lat negatywny wpływ słońca i robiły to w imię ochrony społeczeństwa przed złem.

Badania kwalifikujące solarium do czynników mutagennych grupy pierwszej nie były przeprowadzone w sposób rzetelny i po ich zweryfikowaniu ujawniły się bardzo rażące błędy metodyczne. Lista substancji mutagennych nie jest jednak niczym, na czym opieramy prawodawstwo a wiec jej informacyjny charakter nie powinien przyczynić się do powstania paniki. Znajdują się na niej słońce oraz promienie UV, a więc i nic dziwnego, że dodano do nich solarium emitujące promienie ultrafioletowe. Głupota i próżność dziennikarzy sprawiła, że spawa ta urosła do międzynarodowego problemu doprowadzając do zamykania salonów solarium. Aby to zrozumieć należy postawić sobie pytanie: nie, dlaczego tak się stało, lecz kto miał w tym jakiś interes? Jak była w tym rola dziennikarza? Chyba była ona rolą kata, którego rękami obcina się nadal głowy właścicieli salonów solarium i pozbawia pracy wielu tysięcy ludzi. Tym największym jest jak widać TVN, który nie wytrzymuje ostatnio 48 godzin bez poruszenia tematyki solarium i wszystko to w oparciu o statystykę, której znaczenia, żaden z dziennikarzy TVN wyżywających się na solariach jak widać jeszcze nie zrozumiał.


Oczywiście przepraszamy za tak mało etyczne porównanie, ale my jako dziennikarze branżowi opieramy swoje doniesienia na faktach, logice i nauce. Jeśli wszystkim wiadomy jest fakt, że najlepsze lekarstwo w złej dawce może zabić to może już na sam początek zachowajmy umiar popadaniu w skrajności i wykorzystajmy wiedzę na temat światłoterapii w sposób korzystny dla nasz wszystkich i jak najmniej szkodliwy.


Obostrzenia przepisów dotyczących otwierania salonów solarium oraz wymagania, jakie powinno postawić się wobec personelu tam pracującego były by chyba najlepszą drogą do zadbania o dobro społeczne. Jeśli uważamy się wszyscy za światłych ludzi i wiemy, że nasza egzystencja jest uzależniona od słońca, to czy nie warto się zastanowić nad tym jak wykorzystać wynalazek niemieckiego naukowca Fridricha Wolffa zwany potocznie solarium zanim spiszemy go na straty w imię kampanii opartej na dobrym marketingu kogoś, kto chce robić następne miliony na demonizowaniu słońca.


Czy w definicji opalania widać słowo brąz? Na której pozycji stoi zjawisko oksydacji, czyli degradacji istniejącego w skórze pigmentu? Ile reakcji ma miejsce w naszej skórze w wyniku jej ekspozycji na promienie ultrafioletowe, zarówno te na plaży jak i w kontrolowanych warunkach, czyli w profesjonalnym solarium?


Dziękujemy bardzo pani dermatolog jak i panu posłowi za spostrzeżenia, ale jednocześnie informujemy, że nie są oni jedynymi istotami zamieszkującymi naszą planetę, a ich zawód lub zajęcie, którym się, na co dzień zajmują nie może prowadzić do tego, by mogli oni zawęzić całą naukę o człowieku i jego ewolucji do wyglądu jego skóry, nawet, jeśli jest ona jego największym organem. Skóra ma wiele zadań i jednym z kluczowych jest dla niej produkcja witaminy D3. Innym zadaniem jest ochrona przed środowiskiem zewnętrznym. Jej wygląd i elastyczność oraz ilość zmarszczek nie wpływają na stan naszego zdrowia i są uzależnione od wielu czynników np. od klimatu oraz środowiska zewnętrznego, w jakim dany osobnik żyje. Normalnym jest też fakt tego, że się starzejemy i wraz z wiekiem młodziej wyglądać nie musimy. Tak samo normalnym i uwarunkowanym przez ewolucję jest proces niszczenia skóry przez UV. To kontrolowane niszczenie skóry przez UVB jest celem prowadzącym do syntezy witaminy D3. Zniszczenia spowodowane nadmiarem UVA są regenerowane za sprawą UVB, które prowadząc w naszym organizmie do podniesienie poziomu witaminy D3, umożliwia naprawę tych zniszczeń. Tak już jesteśmy skonstruowani, i w tej dziedzinie nauka faktycznie na dzień dzisiejszy jest tylko jedna, i nie ma nam nic innego do zaoferowania. To chyba z jednej strony dobrze, bo skoro ewolucja pozwoliła nam przeżyć to pewnie w tym wszystkim jest jakaś równowaga! Jakoś musimy się dzielić dobroczynnym wpływem słońca z wszystkim zamieszkującymi ziemię i jeśli zawiera ono już w swoich promieniach szkodliwy i bezużyteczny dla człowieka ultrafiolet z pasma A to pewnie jest on potrzebny „komuś” innemu, np. roślinom, którymi się chętnie żywimy. I tak, jeśli już nauka chce zrobić coś w celu ochrony społeczeństwa przed złym słońcem to niech zrobi kosmetyki chroniące nas przed UVA, a nie, przed UVB. No, ale kto niszczyłby wtedy naszą skórę skoro na słońce moglibyśmy wychodzić tylko na 20-30 minut i to bez skutków ubocznych?


Z innej strony nie do końca wiadomym jest fakt, że UVA tylko niszczy. Nauka dotycząca światłoterapii jest stosunkowo młoda i nawet jako dziennikarz bałbym się na miejscu dermatologów wyciągać tak pochopne wnioski, na których od kilku lat budowane są kampanie antysłoneczne przynoszące branży kosmetycznej miliardowe zyski. Czy krem z faktorem warty jest tyle pieniędzy? Wystarczy przeczytać jego skład i policzyć koszt produkcji. Płacimy, bo liczymy na ochronę, a w cenie zawarte są koszty reklamy jak ma nas samych zastraszyć i zmusić do kupna. Ciekawa strategia marketingowa i jakże skuteczna.

 

Jesteśmy wdzięczni za to, że istnieje profesja dermatologa, i jest ktoś, kto profesjonalnie może zająć się problemami naszej skóry, jeśli takowe posiadamy. Może lepiej jednak byłoby gdyby pani dermatolog nie wypowiadała się on rzeczach, na których nie zna się do końca, bo jak widać nie należą one do obszaru jej działania, a jedynie ośmieszając całą resztę naukowców wraz ze Światową Organizacją Zdrowia, która dostrzegła znaczenie i rolę witaminy D3 w prewencji zdrowia przeznaczając spore fundusze na badania w tym kierunku. Dostrzegli ją również niemieccy dermatolodzy po tegorocznym kongresie fotomedycyny, którzy zapowiedzieli zmianę swojej postawy w przypadku, gdy ich własne badania to potwierdzą. Niestety jak widzimy po programach emitowanych tak chętnie przez TVN, że istnieją dermatolodzy nie zainteresowani poszerzeniem swoich horyzontów wiedzy. Są to szczególnie ci zainteresowani podbudową przekazów medialnych.

Skóra i słońca to faktycznie zła para, ale czy jedno przetrwałoby be drugiego? Czy fabryki kluczowej dla naszego zdrowia i rozwoju witaminy D3, która nie przez przypadek jako jedyna witamina produkowana jest samoczynnie przez nasz organizm dzięki zawartej w niej pochodnej cholesterolu, jest wypadkiem ewolucji? A może jest „boskim” błogosławieństwem, które umożliwiało ewolucję naszego gatunku na Ziemi? To właśnie temu zjawisku zawdzięcza, między innymi swoje istnienie i zdrowie pani dermatolog i pan polityk poseł.


Zapomniał Jan jak Jaśkiem był i spędzał cały dzień na dworze bez kosmetyków ochronnych. Czy to pokolenie jest zdrowsze od tego następnego, wychowanego przed ekranami monitorów z dala od słońca? Statystyki już teraz mówią, że jest gorzej. Cała prawda okaże się już za parę lat, kiedy to statystyki przekażą liczby zachorowań i zgonów następnego pokolenia, które chroniło swoją skórę przed słońcem. I wtedy jeszcze raz przejdziemy się po oddziałach onkologii i jeszcze raz okaże się, tak jak i dziś, że nie znajdziemy na nich nikogo, kogo widywaliśmy w solarium. Znajdziemy tam jak zwykle przypadki uwarunkowane genetycznie oraz ludzi, którzy z tym uwarunkowaniem często parzyli się na słońcu, bo nikt im nie powiedział, że nadmierne opalanie i wtórne poparzenie, do którego może dochodzić podczas jednego dnia spędzonego na słońcu może być dla nich szkodliwe i skończyć się wyzwoleniem raka. No i może się okazać, że statystyki te, zgodnie z przewidywaniami naukowców zajmujących się witaminą D3 wzrosną właśnie, dlatego że unikamy słońca. Dowody na to mamy już dzisiaj i nie są to pojedyncze badania opętanych pub poparzonych nadmiarem słońca naukowców, lecz poważnych instytutów zajmujących się walką z rakiem.


Przykład: Słońce i nasze zdrowie! Wywiad z prof. Johanem Moan. http://www.solarium.pl/index.php/aktualnosci/0/kategoria-solarium/218/slonce-i-nasze-zdrowie-wywiad-z-prof-johanem-moan


No tak, ale trudno jest komuś myśleć o pozytywnej roli słońca i swojej własnej genezie, jeśli, na co dzień widzi tylko raki i schorzenia skóry występujące u ludzi, których skóra już z racji wieku do najmłodszych nie należy. Jeśli powołujemy się na statystyki to zauważmy, że rak skóry nie występuje u dzieci i jest chorobą osób dojrzałych z uwarunkowaniem genetycznym. W porównaniu z innymi nowotworami np. płuc nie znajdujemy go nawet w statystykach.


Oficjalna i ogólnodostępna statystyka z roku 2000 mówi: ilość zachorowań na nowotwory złośliwe, 1200 000 z czego 1601 na raka złośliwego skóry stanowi to 1,3 %. Ilość zgonów 84600 (70,4%) w przypadku czerniaka 928 (58,1%. Dlaczego więc zajmujemy się tym problemem na tyle poważnie, no to pytanie trudno znaleźć odpowiedź, bo tylko osoba nieświadoma tego faktu będzie walczyć z czymś, co nie stanowi zagrożenia, zaprzeczając przy okazji poważnym badaniom mającym na celu dobro 99% społeczeństwa? Badania nad rolą witaminy D3 prowadzone od wielu lat przez opiniotwórcze ośrodki na całym świecie zostały dofinansowana kwotą 150 milionów dolarów, a ich sponsorem nie był nikt inny jak WHO. Czy to jakaś pomyłka, a może ktoś pomylił rubryki i kwota ta powinna być skierowana dla dermatologów zajmujących się tym by nasz skóra pozostała wiecznie młoda i nigdy się nie starzała? Oczywiście był to żart pokazujący inną skrajność, w którą jako naród lubimy jak widać popadać. Nie to, czy jesteśmy chorzy, lecz to, jak wyglądamy, wydaje się być mottem przewodnim dla pracy wielu kosmetologów i zaprzyjaźnionych z nimi dermatologów. I całe szczęcie dotyczy to tylko niektórych dermatologów, w szczególności tych, którzy skłonni są do współpracy z branżami zainteresowanymi produkcją kosmetyków i kremów obiecujących kobietą wieczną młodość lub jedyny zdrowy brąz z tubki zawierającej DHA. Czy ktoś, kto to kupuje wie jak to działa? I skąd bierze się woda potrzebna do powstania tego koloru? A może ze skóry, którą w wyniku tego procesu skrajnie wysuszamy? Co wysusza bardziej? Solarium czy DHA? Co jest zdrowsze? Czy za wynalezienie DHA otrzymał ktoś nagrodę Nobla? W dziedzinie światłoterapii to się już zdarzyło. No tak, ale to dla zapatrzonego w skórę i tylko w skórę oraz jej wygląd dermatologa są za trudne i nie za bardzo wygodne tematy.


Czy kierują się oni dobrem społeczeństwa, czy spełniają obietnicę przysięgi lekarskiej? A może jednak przedkładają oni ponad nasze zdrowie interesy wielkich koncernów, w których mają swój mały udział? Piszemy tyko o tych, którzy demonizują solarium! I to nie jest już tylko sprawa solarium, lecz ogólnego nastawiania do słońca i skierowanych przeciwko nim kampanii.


Ci sami specjaliści zalecając smarowanie się kosmetykiem z faktorem zapominając o tym, że blokując UVB, eliminują nie tylko powstanie poparzenia, ale i tym samym proces naturalnej syntezy witaminy D3. Proces oparty na zniszczeniu wiązania pochodnej cholesterolu. Ten niszczycielski proces umożliwia nam życie i nasz poprawny rozwój jak i wpływa na poprawną prace naszego układu odpornościowego chroniąc w ten sposób, przed wszelkimi chorobami. W tym samym czasie, gdy blokowane faktorem UVB nie może doprowadzać do syntezy witaminy D3, większość promieni UVA przenika w głąb skóry czyniąc w niej wiele spustoszeń. Jaki jest wiec zbożny cel blokowania mechanizmu ostrzegawczego przed nadmiarem UVB na rzecz świadomego nadużycia złowrogiego UVA doprowadzającego do postarzania naszej skóry? Tym mniej w tym logiki, jeśli to samo środowisko mówi o globalnej szkodliwości UVA powiązując jego negatywne działanie nawet z nowotworem złośliwym skóry. No tak, ale to środowisko bardzo zmyślnie chroni swoją reputację mówiąc: z naszego punktu widzenia nie ma zdrowego opalania!


Branża kosmetyczna dodaje jeszcze bardziej zmyślnie: zdrowe opalanie jest możliwe tylko z tubki zawierającej „wyjątkowo zdrowe” DHA! I tak buduje się wiarygodność przekazu i zdobywa opinię publiczną na swoją stronę. Bo przecież branża kosmetyczna musi mieć rację podpierając się opiniami dermatologów. Walczymy przecież o wasze zdrowe i piękną skórę!


Ewolucja pomyślała o tym już przed tysiącami alt wyposażając naszą skórę w odpowiednie mechanizmy alarmowe. Nie brała jednak pod uwagę, że wymyślimy coś, co służyć będzie ich manipulacji. Kto, i w jakim celu je wymyślił? To pytanie pozstawiamy na razie otwarte...  


Redakcja: zdrowe-opalanie.pl


Tematy: