opalaniesolariumo naskontakt

Niedobory witaminy D a HIV

Badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wykazały, że większość Amerykanów zakażonych wirusem HIV ma poważne niedobory witaminy D. Te wyniki ogłoszone zostały podczas konferencji naukowej poświęconej retrowirusom i „infekcjom oportunistycznym”* która odbyła się 19 lutego tego roku w San Francisco.


Niedobory witaminy D a HIV


Problem osłabienia struktury kości dotyka coraz większej liczby osób zakażonych wirusem HIV. Jednym z powodów jest fakt, że zarażeniu ulegają młodzi ludzie, u których problemy z kośćcem są związane z wiekiem. Jednak z doniesień naukowców można wywnioskować, że wirus pogłębia ten stan. Osoby zakażone były znacznie bardziej podatne na złamania niż ich koledzy u których wirusa nie stwierdzono.


Najważniejszą substancją mającą wpływ na kondycję kości jest witamina D odpowiedzialna w organizmie za prawidłowe przyswajanie ich budulca – czyli wapnia. Liczne badania wykazały również że niedobory witaminy D są przyczyną częstszego występowania większości poważnych nowotworów, chorób sercowo – naczyniowych i wielu innych – w tym również „zwykłej” grypy, która dla osób z obniżoną odpornością może się okazać zabójcza.. Wyniki badań przedstawione podczas konferencji przez doktor Christine Dao z Amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób I Prewencji pokazują że ok. 77% populacji w USA cierpi na jej poważne niedobory.


Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele, ale jako główny wskazuje się niedostateczny kontakt z promieniami słonecznymi, używanie preparatów z filtrami przeciw UV, otyłość, złą dietę, aspekty rasowe i choroby przewlekłe. Jednak jak przyznali naukowcy – przyczyny zwiększonych niedoborów witaminy D akurat wśród osób zakażonych HIV nie są do końca jasne.


Zawartość witaminy D we krwi określa się przy pomocy bardzo prostego badania. Poziom wystarczający do zdrowego funkcjonowania to 30 – 60 nanogramów na milimetr krwi. Poziom niewystarczający mieści się w wartości 20 – 30 ng/ml. Najgroźniejszy ze zdrowotnego punktu widzenia jest oczywiście niedobór – poniżej 20 ng/ml


Badania dr Dao objęły 672 ochotników zakażonych wirusem HIV i były prowadzone w klinikach czterech amerykańskich miast. Żaden z biorących w nich udział nie przyjmował suplementów z witaminą D. 77% stanowili mężczyźni, 23%  - kobiety. 60% uczestników należało do rasy białej, 30% - do czarnej, a 10% stanowili Latynosi.


Problem niedoborów witaminy D dotyczy oczywiście całego amerykańskiego społeczeństwa – im bardziej na północ tym jest on większy. Zresztą w Europie sytuacja jest bardzo podobna. Zmiany trybu życia, mniejsza aktywność, sporadyczny kontakt z naturą – to wszystko powoduje również bardzo ograniczony kontakt z promieniami UV i gorszą syntezę witaminy D. Jednak o ile u zdrowych osób problem ten jest „zaledwie” poważny – u osób zakażonych wirusem HIV może być tragiczny. Wirus ten jak wiadomo radykalnie upośledza naturalną odporność człowieka na wszelkiego rodzaju choroby, a witamina D ma dla odporności kluczowe znaczenie. Tak więc połączenie działania HIV (zwłaszcza kiedy dochodzi do rozwoju AIDS) i niedoborów witaminy D, to z punktu widzenia odporności człowieka połączenie zabójcze.

 
Źródło – aidsmeds.com

• “Infekcje oportunistyczne” - zakażenia drobnoustrojami (wirusami, bakteriami, pierwotniakami), które nie zagrażają osobom ze sprawnym układem immunologicznym (odpornościowym), stwarzają natomiast ryzyko dla osób, których odporność została obniżona przez wirus HIV.


Komentarz redakcji


Jak ma się to doniesienie do kampanii skierowanych przeciwko słońcu? Czy są one prozdrowotne, czy służą całkiem czemuś innemu. Od zarania dziejów wiemy że witamina D produkowana jest głównie przez naszą skórę pod wpływem promieni ultrafioletowych z pasma UVB oraz po części UVA1. Jest to jedyna forma witaminy D, której nie możemy przedawkować ponieważ warunkuje ją genetyczne dopasowanie mechanizmów produkcji uwarunkowane ewolucją naszego gatunku. Do zdrowego życia potrzebujemy bezwzględnie słońca, powietrza wody i zdrowej żywności. To, że sami zatruliśmy te trzy ostatnie nie jest wystarczającym argumentem aby zniechęcić ludzi do rezygnacji z jedynego zdrowego naturalnego źródła energii życia jaki jest słońce.   


Wniosek jest jeden. Jeśli ktoś chce zarabiać na demonizowaniu słońca i solarium to czyni to kosztem zdrowia całych społeczeństw. Jeśli zasłania się przy tym Światową Organizacją Zdrowia to czyni to wykorzystując raczej jej nieuważność i brak możliwości kontroli wszystkich doniesień prasowych. Tak właśnie stało się w zeszłym roku kiedy to stosunkowo mało logicznie zakwalifikowano solarium do grupy urządzeń rakotwórczych pomimo że promienie które wydziela solarium zarówno UVA jak i UVB nie znalazły się w tejże grupie. Podobnie sklasyfikowano kilkanaście lat temu słońce. Czy brak tejże logiki można czymkolwiek wytłumaczyć? Chyba tylko tym ze ktoś pośpiesznie wykonał swoje zadanie domowe którym była jakakolwiek klasyfikacja. Ktoś inny zrobił z tego użytek mając nadzieję , że szum medialny zmieni sposób postępowania społeczeństw na którym to sposobie można będzie zarobić. I tak właśnie się stało, dochody jakie generuje sprzedaż kosmetyków na plażę sięgają miliardy dolarów i są kwalifikowane jako promocja zdrowia. Taka manipulacja nie niesie jednak nic dobrego ze sobą i powinna być uznana jako sabotaż ludzkości, a WHO powinna sama jako organizacja wystosować odpowiednie obwieszczenia prasowe sprostowujące takie nadużycia prasy. No tak, ale w dobie innych problemów zdrowotnych z jakimi walczy ludzkość działania takie nie mają miejsca ponieważ nikt takimi głupotami nie będzie zawracał sobie głowy, tym bardziej że były by to działania skierowane przeciwko własnym sponsorom, a zdobycie tych w dzisiejszym świecie nie należy do zadań łatwych. I tak krąg ponownie się zamyka a cierpi na tym szary człowiek, któremu wmówiono że 2 dodać dwa jest 5 i jest to taka sama prawda jak to że słońce, które uwarunkowało naszą ewolucję i pozwala nam żyć nas zabija.  


Tematy: