opalaniesolariumo naskontakt

Brak witaminy D grozi chorobami serca

Taką informację ogłosiła grupa naukowców z Loyola University w Chicago. Obszerne opracowanie pod kierownictwem naukowym prof. Sue Penckofer dowodzi, że brak witaminy D wynikający z niedostatecznego kontaktu ze słońcem może prowadzić do chorób serca i układu krążenia, a także powodować nadciśnienie. W wyniku tego niedobór witaminy D może prowadzić do zawałów serca. Poza tym powoduje tzw. syndrom metaboliczny (syndrom X), czyli stan przedcukrzycowy, charakteryzujący się wysokim ciśnieniem krwi, pewnym rodzajem cukrzycy, otyłością oraz nieprawidłową zawartością tłuszczów we krwi.


Zimą promienie słoneczne nie są w stanie wystarczająco zaopatrywać skóry w niezbędną do życia i prawidłowego funkcjonowania organizmu witaminę D. Rezultatem tego jest niemalże epidemiologiczny brak tej życiodajnej witaminy, dotyczący prawie 80% społeczeństwa w Europie Środkowej.


Brak słońca może podnieść ryzyko zachorowań na choroby serca nawet o 50%, bo właśnie słońce jest absolutnie niezbędne do produkcji witaminy D! 90% tej jakże potrzebnej nam przez cały rok witaminy produkowane jest w naszym organizmie podczas ekspozycji bogatej w cholesterol skóry, na działanie promieni ultrafioletowych. Są one częścią pasma zarówno promieni słonecznych, jak i promieni emitowanych przez lampy ultrafioletowe w profesjonalnych salonach solarium. Oczywiście tylko wtedy, kiedy użyjemy ich w odpowiednich proporcjach. Wbrew doniesieniom, niskiego poziomu witaminy D w organizmie nie da się wyrównać dietą. Dawki witamin D2 i D3 musiałyby być w tym wypadku pedantycznie kontrolowane, aby nie doprowadzić do efektu odmiennego, czyli do sytuacji, gdzie witamina D zostanie całkowicie zniszczona przez wątrobę ze względu na jej nadmiar. Co gorsza, nadmiar witaminy D prowadzi do niebezpiecznego, szczególnie u dzieci, zjawiska, polegającego na zaburzeniach funkcji wątroby. Dzieje się tak dlatego, że ewolucja nie musiała przewidywać nadmiaru witaminy D3. Jej produkcją i przemianami z form nieaktywnych w aktywne kieruje sama wątroba i pobiera ją tylko wtedy, kiedy zachodzi taka potrzeba. W przeciwieństwie do niekontrolowanej jej suplementacji synteza witaminy D w skórze przebiega w sposób absolutnie naturalny i nieniosący ze sobą niebezpieczeństw.


„Tylko niewielu lekarzy bada dzisiaj poziom witaminy D w organizmie pacjentów z grup podwyższonego ryzyka. Nie czyni się tego, mimo że większość ekspertów mówi już od lat o ciągłej kontroli poziomu D3 u ludzi z podwyższonym ryzykiem zawałowym lub wykazujących syndrom przemęczenia, cierpiących na bóle mięśni i stawów oraz zapadających na depresje, przede wszystkim zimą“  podkreśla Prof. Penckofer.

 

Podsumowanie


Co jest powodem takiego stanu rzeczy? Wiemy już od lat, że poziom witaminy D3 w naszej krwi może zdradzić przyczyny wielu chorób i nie bagatelizujemy tej wiedzy. Przyłączając się chętnie do kampanii antysłonecznych, zaprzeczamy również zdrowemu rozsądkowi i logice w zrozumieniu ewolucji człowieka. Dlaczego to robimy? Może po części dlatego, że słońce jest za darmo? I ze względu na to, że nikt nie może na tym zarobić, a więc nikt nie inwestuje. Lekarze i naukowcy zajmujący się od lat badaniem roli witaminy D nie mają siły przebicia, ponieważ nie stoi za nimi potężny przemysł farmaceutyczny, który potrafiłby wyprodukować słońce w tabletce. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę znany nam fakt odpowiedniego dawkowania promieni UV i interes potężnej branży kosmetycznej, to dziwi nas, że nie potrafi ona dostrzec w wynikach tych badań swojego interesu i nowych możliwości preparatów zawierających filtry UV z ulotką edukacyjną mówiącą o syntezie witaminy D3 i ochronie przeciwsłonecznej równolegle. Niestety, branża ta musiałaby zmienić swoją strategię i ograniczyć jednocześnie swoje zyski wynikające z produkcji samoopalaczy. Co najgorsze, musiałaby zacząć również propagować, szczególnie w okresie zimowym, wizyty w profesjonalnych salonach solarium. Czy kiedykolwiek do tego dojdzie? Raczej nie, bo już dziś widzimy w tym olbrzymi konflikt własnych interesów branży kosmetycznej.


Źródło: Washington Post 

Opracowanie naukowe: Diane E. Wallis et al., The Sunshine Deficit” and Cardiovascular Disease, Circulation. 2008;118:1476-1485, AHA


Tematy: