opalaniesolariumo naskontakt

Więcej witaminy D dla ciężarnych i karmiących!

Informacja pojawiła się na bardzo opiniotwórczym brytyjskim portalu Agencji Reutera w grudniu ubiegłego roku. W tym zimowym okresie brytyjskie ministerstwo zdrowia zwracało się do wszystkich kobiet w ciąży oraz matek karmiących z następującą informacją: „W trosce o prawidłowy rozwój zarówno płodu, jak i niemowlęcia należy zadbać o stały i odpowiedni poziom witaminy D”. Odpowiedni sposób codziennego życia oraz suplementacja witaminy D3, szczególnie w okresie zimowym, jest niezbędna do tego, aby nasz organizm utrzymywał odpowiedni poziom tej słonecznej i życiodajnej witaminy w naszej krwi.  ::
 

Od października do końca marca słońce, ze względu na swoją geograficzną wysokość,
nie jest w stanie aktywować naturalnych procesów syntezy witaminy D3 w naszej skórze. Dzieje się to za sprawą zbyt małej dawki promieni z pasma UVB, które w zimie prawie wcale do nas nie docierają. Coraz więcej lekarzy w Europie północnej i środkowej, szczególnie w krajach mniej nasłonecznionych, zauważa w zimowych miesiącach u swoich pacjentów poważne deficyty słonecznej witaminy D3. O ile w lecie nie ma z tym większych problemów i już 15-minutowy spacer w pełnym słońcu wystarczy, aby nasza odkryta skóra twarzy, rąk oraz ramion (ewentualnie nóg) syntetyzowała jej wystarczającą ilość, o tyle
w zimie brak tej witaminy zbiera niebezpieczne żniwo. Problem ten jest globalny
i nie dotyczy tylko tych bardziej narażonych na deficyt, czyli przyszłych matek i matek karmiących. One dotknięte są jednak największym ryzykiem i do tego ponoszą odpowiedzialność nie tylko za siebie. Ich zapotrzebowanie na witaminę D jest dużo większe niż przeciętnego zdrowego człowieka, muszą one bowiem zaopatrzyć dwa organizmy. Należy pamiętać o tym, że zapotrzebowanie w witaminę D organizmów znajdujących się
w fazie wzrostu jest wielokrotnie większe niż dorosłego człowieka.

 

Osoby dorosłe mają jeszcze jeden wielki plus, wynikający z dłuższego życia. Są one dużo lepiej przystosowane do okresowych braków witaminy D, która na dodatek w dorosłym organizmie odgrywa nieco mniejszą rolę niż w takim, który rośnie lub dopiero się rozwija. Wszystkie procesy wzrostu, budowy kości, gospodarki wapniem i fosforem regulowane są poziomem witaminy D. Zaniżenie tego poziomu może prowadzić do wielu zaburzeń związanych z mineralizacją kości. Osłabienie kośćca, krzywica, zaburzenia wzrostu to główne problemy wynikające pośrednio z zachwiania gospodarki wapniowo-fosforowej, którego przyczyn należy doszukiwać się w braku odpowiedniej ilości aktywnych form witaminy D w surowicy matki, jak i dziecka w przypadku zakończenia jego karmienia.

 

Warto też wiedzieć, że 90% witaminy D3 nasza skóra syntetyzuje w naturalny sposób, samodzielnie, pod wpływem jej ekspozycji na promienie UV. To samoistne samozabezpieczenie się naszego organizmu, którym obdarowała nas na drodze ewolucji nasza uzależniona od słońca planeta. Witamina D3 pochodząca od słońca jest jedyną formą witaminy D, której nie możemy przedawkować. Dzieje się tak dlatego, że w wyniku nasłoneczniania naszej skóry pasywna forma witaminy D3 gromadzona jest w tkance tłuszczonej w naszej skórze i uwalniana tylko zgodnie z zapotrzebowaniem.


Krzywica, zagrożenie główne!


Krzywica (łac. rachitis) - choroba występująca u dzieci, najczęściej pomiędzy 2. miesiącem a 3. rokiem życia dziecka, związana z zaburzeniami gospodarki wapniowo-fosforowej, spowodowana niedoborem witaminy D. Powoduje często nieodwracalne zmiany w układzie kostnym i wiele zaburzeń rozwojowych. Przyczyną podstawową krzywicy jest niedobór witaminy D3 (cholekalcyferolu) w diecie. Ponieważ witamina D3 jest produkowana również w skórze pod wpływem promieniowania ultrafioletowego światła słonecznego, niedostateczne nasłonecznienie dziecka przyczynia się do szybkiego rozwoju tej choroby.


Przy właściwej opiece pediatrycznej krzywica w krajach cywilizowanych jest bardzo rzadka. Ważne jest zapobieganie polegające na podawaniu doustnie preparatów witaminy D3. Od trzeciego tygodnia życia dzieciom podaje się dwie krople witaminy D.


Nasłonecznianie, ale nie za wszelką cenę!


Najważniejszym okresem w życiu dziecka, jak już wspomniałem, jest czas do 3. roku życia. Zalecane codziennie spacery z niemowlętami i małymi dziećmi miały zawsze dwa aspekty. Z jednej strony świeże powietrze, z drugiej - kontakt ze słońcem. Skóra noworodka jest tak delikatna i nie wyposażona w mechanizmy ochronne, że nawet nieliczne promienie UVB potrafią doprowadzać do syntetyzowania witaminy D3. Dlatego ważne jest to, aby dzieci przebywały dużo na świeżym powietrzu szczególnie w słoneczne dni.


I tak jak kontakt dziecka ze słońcem jest niezbędny do jego prawidłowego rozwoju, tak bezpośrednie nasłonecznianie dzieci należy do najbardziej niebezpiecznych. Skóra nie wyposażona w mechanizmy obronne bardzo szybko ulegnie poparzeniu. Już 6 minut przebywania małego dziecka w pełnym słońcu bez odpowiedniego przygotowania lub ochrony może doprowadzić do poparzenia. Poparzenie zaś organizmu dziecka prowadzi do wielokrotnego podwyższenia ryzyka zachorowania na choroby nowotworowe w przyszłości, jako że wiele komórek ulega podczas wtórnych poparzeń mutacji.


Opalanie może być zdrowe - ważna jest jego dawka!


Ten, kto uważa więc, że kobiety w ciąży i karmiące nie powinny się opalać, tkwi w błędzie. W tym bowiem czasie powinny mieć one jak najwięcej kontaktu ze słońcem. Kontakt ten powinien być jednak ograniczany do tego niezbędnego, czyli ekspozycji, której celem niekoniecznie jest brąz. Zmiana koloru skóry to reakcja ochronna organizmu i może być traktowana jako produkt uboczny nadmiernej ekspozycji skóry na słońce. Badania dowiodły jednak, że regularne eksponowanie skóry na 40% dawki rumieniotwórczej mogą zapewnić organizmowi stale wysoki poziom witaminy D3, co nie wyklucza jednak tego, że po kilku wizytach skóra stanie się delikatnie złotobrązowa, a efekt ten będzie się utrzymywał nawet przez wiele tygodni.


Jedno jest pewne: bez względu na to, czy chodzi o przyszłe matki czy nie, przedawkowanie ultrafioletu zawsze jest szkodliwe i nie tyczy się to tylko życiodajnego słońca na plaży. Jeśli opalamy się, będąc w ciąży, musimy zwrócić szczególną uwagę na to, aby poza bardzo rozsądną dawką UV nie przegrzewać zbytnio naszego organizmu. Jeśli opalamy się w sposób umiarkowany, to nie tylko podnosimy poziom witaminy D3, ale i poprawiamy sobie humor, podnosimy swoją odporność na choroby, zapobiegamy osteoporozie, chorobom zębów, wielu chorobom nowotworowym itd. Tak więc czy rozsądne opalanie jest szkodliwe? Uwaga! Nie wszystkie salony posiadają odpowiedni sprzęt, lampy i wiedzę na temat świadczenia usług światłoterapii. Tak więc zanim przyszła matka wybierze się do solarium, niechaj koniecznie sprawdzi poziom wiedzy personelu i stopień przygotowania do świadczenia tego typu usług. Jeśli masz możliwość, korzystaj z usług salonów posiadających profesjonalny sprzęt do pomiaru skóry i określania dawki promieni UV. Urządzenia takie nazywają się SkinControl, a aktualna lista salonów, które je posiadają znajduje się na stronie: www.skincontrol.pl/referencje.


W warunkach naturalnych dawka rumieniotwórcza w naszej strefie klimatycznej osiągana jest dla fototypu III po około 25 minutach przebywania na pełnym słońcu w południe w letni dzień. W przypadku solarium uzależniona jest ona od mocy urządzenia opalającego i zastosowanych w nim lamp i może wynosić od 3 do 15 minut. W solarium pomocnym urządzeniem w określaniu dawki rumieniotwórczej jest wspomniany już komputerowy system pomiaru skóry SkinControl, który obecnie jako jedyny potrafi zmierzyć indywidualną odporność skóry na działanie promieni UV. Pomiar przeprowadzany jest przy pomocy mikropromienia UV w trzech punktach referencyjnych przedramienia i trwa zaledwie kilka sekund. Po przeprowadzeniu pomiaru klient wybiera program opalania, z którego chce skorzystać, i otrzymuje listę proponowanych czasów opalania na wszystkich urządzeniach znajdujących się w salonie. Salon wzorcowy: www.solarium.opole.pl. ::


 


Tematy: